Rozważanie

Spełniona obietnica

Lepiej dla was, żebym ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę Go do was. A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i sprawiedliwości, i o sądzie.
J 16,7b-8

Smutek i niezrozumienie uczniów

Powyższy fragment z 16 rozdziału Ewangelii Jana jest częścią większej jednostki tekstowej. Jednostka ta stanowi mowę pożegnalną Pana Jezusa wygłoszoną w wieczerniku do uczniów.  Zbawiciel mówi o swoim odejściu, które umożliwi zesłanie na ziemię Pocieszyciela. Nie wyjaśnia jednak, jak do odejścia dojdzie i kim dokładnie ów Pocieszyciel będzie. Wszystko wyjaśni się za 51 dni, jednak w momencie usłyszenia tych słów pojawiło się więcej niejasności i wątpliwości po stronie uczniów, niż prób zrozumienia.

W przypadku Pana Jezusa wielokrotnie zdarzało się, że jego wypowiedzi wydawały się być niejasne, niezrozumiałe. Uczniowie zapewne często zadawali sobie pytania – o co tak naprawdę Jezusowi chodzi? Co Mistrz ma na myśli? Jak Go rozumieć? Do jeszcze większej rozterki i konsternacji prowadzą okoliczności, w jakich to wszystko się rozgrywa. Przecież są w trakcie świętowania. Przeżywają Paschę – wspominają wyjście ludu izraelskiego z niewoli w Egipcie. Wspominają dobroć i łaskę Boga. Świętują w gronie szczególnie uprzywilejowanych uczniów. To radosny moment, tymczasem Jezus mówi o odejściu, smutku i pocieszeniu.

Uczniowie nie przewidują, co nastąpi za kilka godzin, kiedy to udadzą się przez całe miasto na Górę Oliwna do ogrodu Getsemane. Jeszcze nie mają świadomości, jak dramatyczne doświadczenia przyniesie ze sobą zbliżająca się noc i jutrzejszy dzień. Napawają się świąteczną atmosferą. Jedzą obficie, pija wino i słuchają ze zdumieniem.

Ich postawa często podobna jest do naszej. Niejednokrotnie Pana Boga nie rozumiemy. Mamy swoje wyobrażenie o Nim, poza ramy którego trudno nam wyjść. Tymczasem zapominamy o Bożej wszechstronności i nieograniczoności. O tajemniczości Jego planów i działań. Wydaje się nam, że Boga już dobrze znamy – tak, jak uczniowie – Pana Jezusa. Tymczasem nasza wiedza jest pozorna i poznanie – cząstkowe. Ciągle Musimy Boga poznawać i się Go uczyć.

Zadanie Pocieszyciela

Jezus w dalszej części swej wypowiedzi mówi o Duchu, który, gdy przyjdzie – przekona świat o grzechu i sprawiedliwości oraz sądzie. Rolą Ducha – Pocieszyciela będzie zatem przekazywanie Bożych prawd i ugruntowanie wiary w nie. Dla nas – współczesnych chrześcijan wydaje się to dość jasne, jednak uczniowie z pewnością zadawali sobie pytania, o jakiego Ducha chodzi? Jak to będzie? Kiedy to wszystko nastąpi? Można przypuszczać, że po wysłuchaniu Jezusa byli oni bardziej zdezorientowani, niż zanim zaczął do nich mówić.

Wszystko stało się jednak jasne w dzień Pięćdziesiątnicy. Duch Święty – Pocieszyciel zstąpił na uczniów zgromadzonych w jednym z jerozolimskich domów. Na Jego działanie składało się nie tyle spektakularne pojawienie się płomyków nad głowami i mówienie obcymi językami, ale to, co właściwie uczniowie mówili. Słowa, które wypowiadali były ewangelią skierowana do Żydów dziękujących w Jerozolimie za plony. Wielu z nich nie mówiło już po aramejsku, ale w językach swoich krajów. Byli kulturowo zasymilowani, niemniej skrzętnie pielęgnowali swoją pobożność i religijne zwyczaje – stąd obecność w stolicy Izraela. Oni to usłyszeli z ust uczniów Ewangelię o Jezusie z Nazaretu w swoich językach.

I właśnie uczniom trzeba się tu ponownie przyjrzeć. Nie są już tym bezradnym gronem nierozumiejącym Mistrza. Nie są przerażonymi uciekinierami z Getsemane. Nie są już zalęknieni i nie zamykają okiennic z obawy przed intruzami. Sami wychodzą na zewnątrz z poselstwem Ewangelii. Nie wstydzą się jej, nie boją się konsekwencji jej głoszenia. Pocieszyciel sprawia w nich te odmianę.

Odtąd uczniowie nie ustają w pracy. Piotr wygłasza kazanie, po którym chrzci się znaczna grupa słuchaczy. Kościół – dzieło Ducha Świętego staje się namacalną rzeczywistością.

Sprawiedliwość, sąd i grzech

                Od Zielonych Świąt Duch Święty działa na ziemi, w ludziach, w Tobie i we mnie. Od prawie dwóch tysiącleci nieprzerwanie przekonuje za pośrednictwem Pisma i tych, którzy je wdrażają w codzienność, o sprawiedliwości, sądzie i grzechu. Świadectwo Ewangelii jest świadectwem o Jezusie z Nazaretu – Bożym Synu. Jezus jest Nauczycielem Bożej sprawiedliwości, tak samo niejednokrotnie mówił o grzechu i konieczności jego osądzenia. Nauk Jezusa słuchali tylko wybrani. Bóg w ludzkiej postaci nie mógł dotrzeć ze swoim orędziem bezpośrednio do wszystkich. Dlatego też musiał odejść, by mógł pojawić się Duch – bardziej nieograniczony w dostępie do ludzi. Duch, który działał przez apostołów i starszych zborów przez nich zakładanych. Duch, który działa dziś w każdej rozmowie o Bogu, za każdym otwarciem i czytaniem Biblii, w każdym nabożeństwie. Boży Duch jest nam wszystkim udzielany w sakramencie chrztu. Jego zadaniem jest nieustanne przekazywanie tej samej prawdy, że człowiek jest grzeszny i w związku z tym dąży do zguby – śmierci. Nie jest w stanie sam, o własnych siłach z tej drogi zawrócić. Sądowe rozstrzygnięcie jest ostatecznym wyrokiem śmierci. Sytuację może zmienić tylko Zmartwychwstały, który dokonuje ułaskawienia mimo srogiego, skazującego wyroku. Boża sprawiedliwość nie jest sprawiedliwością kary, ale odpuszczenia grzechów, wybaczenia i miłości. To przekazuje nam na różne wszechstronne sposoby Duch Święty. Bez Jego działania nie jesteśmy w stanie podjąć wysiłku wiary. Dlatego jest nam tak bardzo potrzebny.

Bez Ducha ani rusz

Dlatego też zadaniem chrześcijanina jest to, by prosić Boga o udzielanie nam codziennie Ducha Świętego i Jego prowadzenie. Bez niego nie potrafimy wierzyć, żyć według Ewangelii, służyć Bogu i bliźniemu. Duch Święty prowadzi Kościół i doprowadza do wiary każdego człowieka, który jest otwarty na Jego działanie. Nie wiemy jak to się dokładnie dzieje. Nie jesteśmy tego w stanie naukowo opisać. Duch Boży jest tajemnicą i w taki też sposób działa. To, co widzimy jako chrześcijanie i jesteśmy w stanie opisać, to skutki i konsekwencje Jego działalności – te dostrzegalne w nas samych, ale tak samo w drugim człowieku. Niech skutki te będą jak najbardziej dalekosiężne i niech stanowią zaproszenie do służby Wszechmogącemu. Amen.

 

ks. Wojciech Pracki