Rozważanie

Rozważanie 1 Kor 7,29-31

A to powiadam, bracia, czas, który pozostał, jest krótki; dopóki jednak trwa, winni również ci, którzy mają żony, żyć tak, jakby ich nie mieli; a ci, którzy płaczą, jakby nie płakali; a ci, którzy się weselą, jakby się nie weselili; a ci, którzy kupują, jakby nic nie posiadali; a ci, którzy używają tego świata, jakby go nie używali; przemija bowiem kształt tego świata.

Życie bez przywiązywania się

Musisz żyć tak, abyś był w stanie zostawić wszystko, co ważne w ciągu trzydziestu sekund i uciekać. Nie możesz się odwracać za siebie. Gdy nadejdzie gorączka, nie ma odwrotu – są to słowa wypowiedziane przez Neil’a McCauley’a głównego bohatera filmu „gorączka”, do młodszego kolegi. McCauley, profesjonalny złodziej grany przez Roberta DeNiro wyjaśniał w ten sposób Chrisowi Shiherlis’owi (Val Kilmer), to, że nie może przywiązywać się do rodziny, domu, pieniędzy, swojego życia. Gdy nadejdzie tytułowa gorączka – zagrożenie sprawiające konieczność ucieczki, należy porzucić wszystko, by się ratować. To doświadczenie stało się udziałem przestępcy – nauczyciela. Zakochał się w młodej studentce, z wzajemnością. Uczucie było szczere i z szansami na więcej. Wymowna jest scena filmu, gdy McCauley czekający na spotkanie, musi bezpowrotnie odjechać samochodem na oczach swej miłości. Nie wahał się nawet wspomnianych trzydziestu sekund…

Nie chodzi mi o przekazywanie treści ckliwych scenariuszy filmowych. Bardziej istotne jest to, co zbiega się tu z myślą Apostoła Pawła skierowaną do Koryntian. Paweł i grany przez Roberta DeNiro bohater wydają się myśleć podobnie. Wspomniana przeze mnie scena filmu Michaela Mann’a (reżyserował też Policjantów z Miami), oglądana jakieś 25 lat temu do dziś tkwi w mojej pamięci. Rzadko zapamiętuję filmy. Paweł zdaje się mówić podobnie, choć inny jest powód jego stwierdzenia. Uczy nas dziś nieprzywiązywania się do ludzi, rzeczy, własnych emocji. Żyj tak, abyś umiał w jednej chwili zostawić wszystko to, co dla Ciebie jest ważne. McCauley mówi tak ze strachu przed odpowiedzialnością za swoje przestępstwa. Niezwykle cenił sobie wolność. A Paweł? Jego motywacja jest związana z paruzją – ponownym przyjściem Pana Jezusa na świat. Nie chodzi o strach przed odpowiedzialnością, o utratę wolności. Paweł chce, by czytelnicy jego listu mieli właściwie poukładane priorytety. W doczesności ważne jest z kim się zwiążemy i , co przeżywamy w małżeństwie, co posiadamy, czy przeżywamy radość, czy smutek, czy używamy świata, podróżujemy odkrywamy nowe miejsca. Jednak wobec wieczności jest to wszystko nieistotne.

Paweł był przekonany, że Chrystus nadejdzie lada moment. Że nie warto już skupiać się na smutku, żałobnie, radości tryumfie, małżeństwie, seksie, gromadzeniu dóbr, swoim hobby itp. Chrystus ma być centrum, drogą i celem.

I teraz trzeba wziąć to wszystko, co napisałem powyżej i spróbować przekonać nastolatka, który właśnie zakochał się po uszy,. Albo kupił wymarzony smartfon za wszystkie oszczędności. Wytłumacz to kobiecie, która po wieloletnim usiłowaniu zajścia w ciążę właśnie urodziła zdrowe dziecko. Wyjaśnij to mężczyźnie, który po latach wytężonej pracy awansował zyskując szacunek i uznanie…

Proponowany przez Pawła stoicyzm w obliczu przyjścia Pana jawi się nam jako postawa szalona, oderwana od rzeczywistości codziennego dnia. Jak tu nie: kochać, smucić się, konsumować dóbr, cieszyć się efektami pracy naszych rąk i umysłów?

Minęło prawie 2000 lat. Tęsknota za Chrystusem wyparowała już z wielu serc i umysłów. Skupiamy się na naszym „tu i teraz”. Chcemy żyć szybciej, mocniej, intenstywniej.  Wierzymy, że jest jakieś bliżej niezidentyfikowane Dobro, Wyższa Instancja, Opatrzność. Że jest Ktoś. Że nas chroni itd. Ale czy te użyte powyżej określenia prowadzą nas do Boga Ojca, Syna, Ducha? Czy pamiętamy o Betlejem, o nauczaniu Jezusa, Krzyżu, Golgocie, poranku zmartwychwstania? Mocno skupiamy się na doświadczeniu doczesnym. To fakt. Nie sadzę by było inaczej w czasach działalności Pawła. Może właśnie dlatego tak radykalnie postawił sprawę. Byśmy się nie przywiązywali i żyli, jakby za moment należało wszystko zostawić, opuścić. Bo Jezus przyjdzie!

Ja lubię doczesne życie. Kocham żonę i córkę. Nie chciałbym ich zostawiać. Lubię przyjemności – kawę, samochody z gwiazdą, włoskie skutery, smaczne jedzenie i takie rzeczy, o których nie wypada pisać w kazaniu – również. Jednak pamiętam, że gdy Jezus przyjdzie, to nic nie będzie już takie samo. To doświadczenie, które On nam da nie będzie porównywalne z tym, co poznałem dotychczas. Jego przyjście jest silniejsze niż moja miłość, radość a także rozpacz i porażka. Dlatego czekam cierpliwie i tymczasem żyję dziękując za doświadczenie każdego kolejnego dnia. Żyję i czekam na to, co On mi da.

A co z postacią zagraną przez DeNiro? Zgodnie ze swoją maksymą – żyj tak, abyś wszystko, co ważne mógł porzucić w ciągu 30 sekund – został zmuszony do szybkiej ucieczki. Zostawił wszystko. Czy zrobił dobrze? Obejrzyjcie film. Nie zdradzę zakończenia. Amen.